go86nia | e-blogi.pl
Blog go86nia
Zazdrość nie rodzi się z braku zaufania, ale ze strachu przed utratą ukochanej osoby... 2018-08-15

Cudownie zapowiadająca się bajka. Piękny wstęp... No właśnie wstęp do mojej bajki był przepiękny. Co jest znów nie tak? Właściwie niby nic. Zazdrość. Uczucie które sprawia, że partnerzy mają pewność, że zależy ale też uczucie które potrafi tak wiele zniszczyć. Nie sądziłam, że kiedyś będę się bać właśnie o Niego. Że to właśnie w Jego życiu będzie ta przyjaciółka która tak często będzie Go potrzebować. Może bym nie była zazdrosna gdyby nie fakt, że kiedyś coś do niej miał... Tak może zdawać się głupia dorosła kobieta wyolbrzymia coś czego nie ma... Ale czy aby na pewno nie ma? Nie tak dawno padły między nimi słowa. "Gdybym wiedziała, że coś do mnie wtedy czułeś dziś było by inaczej." Kiedy widzę z jakim uśmiechem odbiera od niej telefon, z jakim jej odpisuje kuje serce. Aż ściska mnie za gardło. Co robię? Zaciskam pięści, i uśmiecham się. Bo co innego mam zrobić. Nie należę do tych co rzucają oskarżeniami, co zabraniają i robią aferę z czegoś czego nie ma. Ale czy rzeczywiście nic nie ma? 


Cofnięte wskazówki zegara... 2018-08-14

Ostatni rok mojego życia był przeplatany wydarzeniami które chciałabym zapomnieć. Ale niestety te złe rzeczy siedzą w człowieku najgłębiej pewnie w obawie by nie popełniać tych samych błędów. Streszczając wszystko był w moim życiu ktoś z kim sądziłam, że spędzę resztę swojego życia. Niestety a raczej całe szczęście skończyło się po paru miesiącach. Mój jakże sądziłam wyjątkowy mężczyzna okazał się manipulatorem, mamin synkiem który zawsze stanie po stronie mamusi. Który gotów jest zniszczyć wszystko nawet to co kocha by mamusia była zadowolona. Nie było ani co ratować ani co zbierać.  W burzliwej kłótni każdy odszedł w swoją stronę. Straciłam też brata. Choć żyje i ma się całkiem mam nadzieję, że dobrze wpadł w szpony "kobiety" choć do kobiety to jej baaaardzo daleko. Dlaczego kazała mu wybierać pomiędzy nią a mną siostrą. Oczywiście brat wybrał ją. Nie pierwszy raz. Za parę dni biorą ślub oparty na szantażu i zmuszeniu. Oczywiście ja jako jedyna (jedyna siostra pomijając dwóch braci) z całej rodziny nie dostałam na niego zaproszenia. Czy jest mi przykro? Nie. Tak bym nie poszła. Nie chce brać udziału w czymś co jest fikcją zmuszaniem kogoś do czegoś. Kocham swojego brata wiele mu zawdzięczam ale nie będę przykładała ręki do jego nieszczęścia. Ale są kobiety dla których kasa, szantaż, zmuszanie, zastraszanie liczy się najbardziej. Rosną w siłę kiedy ktoś się ich boi, jest podporządkowany. Ja się zbuntowałam, zobaczyłam jej prawdziwą twarz więc trzeba było mnie wyeliminować by nie zagrozić jej chorym planom. Daleko jej do kobiety. Prawdziwa kobieta się szanuje ona nie wie co to szacunek. Robiła przez długi czas wszystko żeby skłócić mnie z całą rodziną. Na szczęście dwaj pozostali bracia są mądrzejsi i inteligentniejsi. Zresztą jej kłamstwa bardzo szybko wyszły na jaw. Strata brata zabolała mnie podwójnie bo mój syn był bardzo zżyty z wujkiem. Traktował go jak tatę, którego nigdy nie miał. Ale uważam, że każde wyrządzone komuś zło wróci do tego kto je spowodował. Nie życzę nikomu źle, ale jej życzę tego wszystkiego co ona mi... Na szczęście mam swoje szczęście które w przeciwieństwie do innych nie muszę szantażować, zmuszać, zastraszać. Nie muszę Go pilnować, blokować Mu znajomych, rodziny na facebooku, w telefonie. Tak robią ludzie słabi, ludzie z urojeniami psychicznymi i ludzie strachliwi. Bo boją się, że gdy prawda wyjdzie na jaw zostaną sami. Ale prawda jak oliwa zawsze wypływa. A potem jest brutalne zderzenie z rzeczywistością. A to boli...


Pełnia szczęścia jest wtedy, gdy zacierają się granice między marzeniami, a rzeczywistością... 2018-08-14

Tak często prosiłam Boga, Świętą Ritę o coś czego nie chcieli mi dać. Im częściej się do Nich zwracałam tym Oni udawali głuchych na moje prośby. Któregoś dnia zrezygnowana po prostu przestałam prosić o cokolwiek. Pogodziłam się z myślą, że wszystko co było mi dane już jest daleko za mną. Że teraz tylko muszę kontynuować życie które po prostu toczy się dalej jakby obok mnie. Pogodziłam się, że już zawsze będę z moim synem sama. Jego ojciec ułożył swoje szczęście z inną kobietą. Dziś nie mamy z sobą żadnego kontaktu. Obojętnie mijamy się na ulicy. Udajemy, że się nie znamy. Choć na ironie losu lubię jego nową partnerkę. W końcu znałam ją nim byli razem. Nie życzę im źle. To, że nam nie wyszło trudno. Kolej rzeczy. Nie wyszło bo nie miało prawa wyjść. Mamy mądrego, inteligentnego, zdrowego 6 letniego syna i to mi starcza. Bóg miał wobec mnie i mojego syna zupełnie inny plan. Plan za którego zawsze będę Mu bardzo wdzięczna. Coś co przez długie miesiące było dla mnie piętą Ahillesową - przeniesienie w pracy dało mi miłość i szczęście. Droga do tego szczęścia była bardzo długa ale dziś wiem, że warto było tę drogą iść by dziś mieć swoje szczęście. Mówią, że ideałów nie ma. To prawda. On też do ideałów nie należy. Ale właśnie ideałem jest. Nie sądziłam, że kiedyś spotkam kogoś w swoim życiu kto będzie podzielał moje marzenia. Kogoś dla kogo rodzina zawsze będzie stała na ołtarzu miłości. Kogoś dla kogo w potarganych włosach, naciągniętych dresach z mina męczennicy będę najpiękniejsza. Dopiero teraz wiem jak smakuje prawdziwe szczęście. Dopiero teraz wiem jak wygląda prawdziwa rodzina. Doświadczenie, cierpienie, dojrzała miłość wszystko to miało znaczenie w momencie kiedy zaczęlibyśmy być razem. Jest najcudowniejszym przyjacielem, partnerem, kochankiem, doskonale spisuje się jako ojciec. Chciałam niewiele kogoś wyjątkowego a dostałam księcia z bajki. Tego wymarzonego z dzieciństwa. Wreszcie mogę wykrzyczeć JESTEM SZCZĘŚLIWA!!!


Kiedyś marzyłam o wyjątkowym życiu, dzisiaj jestem szczęśliwa dzieląc z Tobą moją codzienność... 2018-08-10

Miłości się nie wybiera. Im bardziej jej szukamy tym trudniej jest nam ją odnaleźć. W końcu przychodzi sama, nieproszona. Pojawia się w naszym życiu w momencie kiedy kompletnie się jej nie spodziewamy i zmienia wszystko w co dotychczas wierzyliśmy. Obdarzamy uczuciem osobę, na którą wcześniej nigdy byśmy nie spojrzeli... Gdzieś głęboko w sercu pragnęłam miłości, kogoś kto obdarzy mnie uczuciem takim jakim ja kiedyś obdarzyłam kogoś ważnego. Z czasem zaakceptowałam fakt, że wszystko co najlepsze jest już daleko za mną. Jednak bardzo się myliłam. On choć pojawił się w moim życiu niespełna półtora roku temu dziś połączyło nas uczucie które wiem, że przetrwa wszystko co ma dla nas los. Po raz pierwszy w życiu czuję się naprawdę szczęśliwa i kochana. Po raz pierwszy wiem, że jest ktoś kto zrobi dla mnie wszystko. Że nie ma rzeczy nie możliwych. Nie sądziłam że jeszcze kiedyś to powiem ale jestem szczęśliwa!


I came back... 2018-06-28

Po roku wracam z powrotem. W moim życiu działy się rzeczy czasem przepiękne, które do dziś sprawiają, że serduszko mocniej bije. Działy się też te złe, które bardzo chce zapomnieć. Przeszłość niestety każdego z nas dogoni. A im bardziej próbujemy od niej uciec ona nas dopada w najmniej spodziewanym momencie. Postanowiłam wrócić do pisania bloga, bo bardzo tego potrzebuję. Potrzebuję wrócić do mojego małego świata, w którym panuje idealna cisza, spokój. Świata w którym moje marzenia, pragnienia, fanaberie nie są głupotą, rzeczami niemożliwymi...


Prosto w stronę słońca :-) 2017-06-09

To jest wszystko niemożliwe, niesamowite, piękne i wspaniałe... Nie sądziłam, że jeszcze kiedyś to napiszę ale wreszcie odnalazłam swoje szczęście... Odnalazłam a raczej on znalazł mnie. :) Po licznych burzach, wichurach wręcz po churaganach nadszedł upragniony spokój, cisza i wreszcie szczęście. Uparta modlitwa wreszcie została wysłuchana. Tak bardzo Wam dziękuję <3 Moje poszarpane serce zaczęło wreszcie bić w inną stronę. Nadal nie przestało kochać Tamtego, ale cieplej patrzy na obecnego. Wierzę z całego serca, że pokocham, że będę tak cholernie szczęśliwa, że będzie mnie unosić. Już cieszę się jak nastolatka kiedy jest przy mnie blisko, kiedy piszę tak bardzo tęsknię, kocham jesteś tylko ty. Tak zwykłe słowa które mają ogromną moc tworzenia. Słowa na które człowiek tak długo czeka. Słowa które są wypowiedziane szczerze z miłości mają ogromną moc tworzenia... Ci co nie wierzą, co mają wątpliwości marzenia się spełniają. Kiedy czegoś naprawdę bardzo się pragnie, to się to dostaje. Trzeba tylko w to bardzo wierzyć. Dziękuję Święta Rito <3 Tobie Boże i oczywiscie mój niezastapiony Skrzydlaty Przyjaciel <3 Wiara czyni cuda... 


Zatracona... 2017-06-02

Zamknęła oczy bo nie dowierzała... Otworzyła je i patrzyła na swój telefon. Czytała tego smsa po raz dziesiąty może piętnasty. Nim odpisała minęła niemal godzina. Na odpowiedź nie czekała długo przyszła natychmiast... To co działo się parę godzin później przypominało sen. Bajkę w której wreszcie kopciuszek odnalazł swojego księcia z bajki... To było jak piorun, jak drżenie całego świata. On i ona razem... Wpatrzeni w siebie jakby widzieli się pierwszy raz. Bez słowa przywarła całym ciałem w Jego silne ramiona, On objął ją mocno i za nic nie puścił. -Tak bardzo za tobą tęskniłam, tak bardzo...- wyszeptała cichutko On bez słów odchylił ją pociągnął twarz ku górze i zaczął całować. Najpierw czule, bez końca sycąc się każdą sekundą w której była przy Nim. Potem nastąpiła dawna namiętność, zachłanność jakby bał się, że zaraz Mu ucieknie... Wplotła dłonie w Jego gęste czarne włosy, po chwili poczuła jak jej nogi odrywają się od podłogi... Oplotła Go nogami gdy ten ją podniósł. Była tak bardzo szczęśliwa, że znów jest, że znów Go ma... Nie obchodziło jej w tym momencie nic i nikt. Nie pamiętała o tym co było, co się wydarzyło... Liczyło się tu i teraz... A teraz miała Go w swoich ramionach, całowała Jego usta, dotykała Jego ciała... Znów była w raju razem z Nim...


Pamiętam jak kiedyś byłam pewna, że zawsze będziemy istnieć... 2017-05-29

Cokolwiek się działo zawsze trwalismy razem... Zawsze było coś co łączyło nasze drogi. Anioł Stróż, przeznaczenie, magia, Bóg. Cokolwiek to było tego już nie ma... Dziś kiedy ku Jemu zaskoczeniu nasze drogi się skrzyżowaly, nigdy nie zapomnę wyrazu Jego zaskoczonejminy. Obrotu który był upewnieniem czy aby dobrze widzi. Niestety nie mojego spojrzenia szukał, nie mój widok sprawił, że nie dowierzal. To moja bratowa. Zupełnie inna dziś niż na co dzień. Starczyly Mu króciutkie szorty i dekold a przecież ja też miałam krótkie szorty i dekold... Ale, ja to byłam ja, ta która dała niechciane dziecko... Zabolało, tak bardzo zabolało. Dla Niego każda tylko nie ja. Tylko Bóg jeden wie jak bardzo bym chciała za zapomnieć... Zapomnieć i iść dalej. Dając innemu szansę sądziłam, że mój nowy etap w życiu to początek nowego lepszego życia. Początek nowej historii do opowiedzenia. Bardzo się myliłam. Mój nowy początek nie będzie nosił spodni, nie bedzie patrzył na mnie z miłością i czułością... Ale ja z całych sił będę walczyła. Walczyła o swoje szczescie. :)


Jestem z Ciebie dumna synku... <3 2017-05-24

Czym jest bezgraniczna miłość przekonałam się w dniu kiedy zostałam mamą.  To wtedy całe moje życie się zmieniło. Jedna istota sprawiła, że jestem gotowa na wszystko by chronić, kochać, zapewnić byt, godziwe życie, uśmiech, bezpieczeństwo, zdrowie... Kiedy patrzyłam na pierwszy występ mojego synka w przedszkolu pekalam z dumy jak każda mama:) Pekalam z dumy ale nikt nie ma pojęcia jak moje serce rozczaskalo się na miliardy malenkich kawałków gdy po występie z okazji Dnia Ojca i Matki dzieci wręczali swoim rodzicą małe prezenty przez nich samych wykonane. Swidrujacy wzrok mojego syna gdy tylko on jeden nie mógł wręczyć tatusiowi swojego prezentu. W małych oczkach zaszklily się łzy, samej zrobiło mi się tak samo. Wychowawczyni jakby nosem czuła co się święci podeszła powiedziała, że prezent mój dzielny skarb zrobił dla wujka którego traktuje jak tatę. Resztkami sił opanowałam łzy tylko dla syna, który nie mógł widzieć mojej słabości. Niestety jego dzielność dala upust po opuszczeniu murów przedszkola. :(  Mamo dlaczego mój tatuś nigdy do mnie nie przychodzi? On mnie nie kocha? Przecież jestem jego synem. Tylko samotny rodzic wie jak bardzo te słowa bolą jak bardzo palą serce. Synek w domu długo płakał. Mówił rzeczy które nie wiem jakim cudem przyszły do głowy czterolatkowi. Serce mi pękało a złość sięgała zenitu. To nie wina jego że ma takiego ojca, to moja, że mu takiego ojca wybralam. Przepraszam Cię synku, tak bardzo Cię przepraszam...


Jak mam pokochać drugiego, skoro nie mogę zapomnieć pierwszego??? 2017-05-23

Dostałam od losu drugą szansę. Szansę na miłość, szczęście. Na zaczecie wszystkiego od nowa. Tylko dlaczego te budowanie jest tak bardzo trudne? Skoro Bóg wysłuchał mych próśb, skoro postawił na mej drodze drugiego dlaczego nie może sprawić bym zapomniała pierwszego? Mijają tygodnie, miesiące a ja coraz bardziej się boję, że już nigdy nikogo nie pokocham tak bardzo jak Jego. Boję się, że nigdy już nie będę potrafiła być szczęśliwa z kimś innym. Prawdą jest, że On zawsze będzie dla mnie ważny ze względu na to, że mamy dziecko. Nasz syn nie pozwoli mi wymazać tych wszystkich wspólnych lat razem. Nie pozwoli mi zapomnieć o chwilach które dawały mi największe szczęście. Ilekroć patrzę na niego zawsze widzę jego tatę... Nie wiem jak bardzo bym chciała by On znikł z mojego życia zawsze w nim będzie, zawsze będzie wracał jak bumerang. Już zawsze jako ojciec, mężczyzna który pozostawił po sobie cudowną cząstkę... Ile jeszcze musi upłynąć miesięcy by moje serce przestało kochać i czekać na coś co nigdy nie nadejdzie? Ile jeszcze muszę znieść by wreszcie te silne uczucie wygasło? Nie potrafię dać drugiemu ciepła, miłości, czułości bo moje serce wciąż jest zimne. Wciąż krzyczy nie a ja tak bardzo chcę zapomnieć, że robię rzeczy których potem żałuję. Daję komuś nadzieję na coś co być może nigdy nie zostanie osiągnięte. Jestem za to na siebie zła, ale tak bardzo chcę zapomnieć, dac szansę sobie i jemu temu drugiemu na normalność, na miłość, szczęście, że nie dostrzegam tego, że tak naprawdę oszukuje siebie, jego... Że zmuszając się do bycia jakby na siłę niszcze coś bezpowrotnie...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]